Gala.pl



Lipiec 2009

Pn Wt Śr Cz Pi So Ni
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    

pufa

Status: online

wyślij wiadomość

Piaski Drużków 2009.

2009-07-09
zgłoś naruszenie »

Bezczelnie skopiowane ze story Panter, ale zrozumie - ona też miała wewnętrzną potrzebę napisania czegoś tutaj, z tą różnicą, że ona ma zdjęć w cholerę, a ja ani jednego
Obóz harcerski polsko-węgierski, Piaski Drużków 2009. Cudowne wspomnienia, ludzie, których nawet jeśli już nie zobaczę za te cholerne 2 lata, to i tak zapamiętam do końca życia; szczery uśmiech Tomiego i jego węgierskie klepanie po plecach przy przytulaniach na pożegnanie, płacz Sabiny, moją mamę Sisi i tatę Akosha (biegi rodzinne rlz ;D), tatę, który był Draculą i lał swoje dzieci gazetami (xDD), kaczuszkę Megi, którą nosiła na smyczy, tłumaczenie Juriemu na czym polega program Orlik 2012, małego Gabora, który przytulał się i obcałowywał ze wszystkimi, dużego Gabora, od którego dostałam dwa buziaki w policzek (jeee xD), bransoletki Nikki, przejmująco piękne oczy Robiego, maślane spojrzenia Leviego wysyłane do Dżoll, wrzucanie Norbiego i dużego Akosha do basenu w Wiśniczu (no, właściwie to skończyło się na tym, że oni nas wrzucili xD), tęsknoty za Krzywym, poczciwe spojrzenie Armina, ten cudnie debilny śmiech Jotziego, miny Matiego, z których wraz z Izą śmiałyśmy się przy każdym posiłku, nieśmiałą Judith, Anę i Gery'ego, Big Rapera, no i moje kochane dziewczęta z namiotu i nie tylko, ale szczególnie dziękuję Izi (za te wspólne posiłki), Zuz (za łączenie się bólu bycia autsajderem xDD), Panter (za ZHP, psychopatę G. i czytanie pism dla nastolatek), Kasiosze (za wiązanie chusty, czego do dziś się nie nauczyłam) i Anie (za wspólne warty).
Dziękuję wszystkim, którzy przeżyli ze mną te 10 dni, nie mogę uwierzyć, że teraz siedzę w domu, choć dziś rano po nocy spędzonej przy ognisku pod gołym niebem leżałyśmy z Izią i Aną na karimatach, choć wszyscy już wstali - a my dalej w śpiworach, z fryzurami jakby nas piorun trzasnął, leżąc na sobie, bo miałyśmy głupawkę ;DD
Niezapomniane przeżycia. I choć następna szansa na zobaczenie się w tym składzie czeka nas dopiero za 2 lata, to ja będę czekać i mam nadzieję, że Wy też.

A według Węgrów jeż to mała świnia.
A po węgiersku łyżka to konal. (my niestety nie słyszałyśmy 'k' na początku, mówiłyśmy 'onal' i dziwiłyśmy się, że się z nas śmieją - onal to po węgiersku tyle co anal. Pozdro! ;D)

K: Zrób to dla mnie, proszę!
J: Nie!
K: Zróóób! W końcu jestem Twoją którąś połówką!
J: Jeśli chodzi o jabłko, to połówką ogonka chyba! xD

A: Jest mi tak smutno, że już ich nie zobaczymy... No, zobaczymy za dwa lata, ale...
J: Ale ile to jest dwa lata! Za dwa lata nie będę już nawet dziewicą! xDD

A węgierski to w ogóle perwersyjny język, co się nie powie, to się z nas śmieją: dudnić na Sopot Festival też nie wolno... ;D
Zapraszam na bloga po dalszą relację.

Użytkownik nie wyraził zgody na komentowanie zdjęć przez niezalogowanych Gości.
Zarejestruj się albo zaloguj na profil.


agatt
10/07 16:59

)

kakao
10/07 14:35

zaglądaj czasem na pocztę, marudo